Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
~~Wywiad z Doda i Mandaryna dla Gali~~


~~Wywiad z Doda i Mandaryna dla Gali~~

~~MANDARYNA I DODA~~
Mówią o nich: królowe kiczu. I że kariera jest dla nich najważniejsza. Ale czy to prawda? MANDARYNA i DODA ELEKTRODA, najbardziej kontrowersyjne piosenkarki na polskim rynku muzycznym, mają szansę wystąpić na festiwalu w Sopocie i walczyć o Bursztynowego Słowika. Rywalizują na scenie, ale i w życiu. U nas prowadzą swoją pierwszą wspólną rozmowę.
Nigdy nie usiadły przy jednym stoliku i nigdy ze sobą nie rozmawiały, choć łączy je menedżer i wytwórnia fonograficzna. Nie miały ani takiej potrzeby, ani - co tu kryć - ochoty na to. Tym razem usiadły i rozmawiały. O tym, co jest ważne, i o apetycie na życie. Po wywiadzie pożegnały się pocałunkiem w policzek.


GALA: Odniosłyście sukces?
MANDARYNA: Sukces? Stale do niego dążę. Chciałabym dojść jak najdalej. Jest mi to potrzebne do udowodnienia samej sobie, ile jestem warta. Trzeba stawiać sobie poprzeczkę bardzo wysoko i nie upadać na duchu, jeśli nie uda się jej przeskoczyć. Lepiej nie osiągnąć celu za pierwszym podejściem, niż nie próbować. Dlatego każdy powinien wyznaczać sobie cele z najpiękniejszych snów, najmniej realnych marzeń. I wygrywać, bo osiągnięcie sukcesu jest bardzo przyjemne.
DODA: Zgadzam się z Mandaryną, że powinno się wysoko podnosić poprzeczkę. Całe życie to dążenie. Bierne życie to nie życie. Ja jeszcze nie osiągnęłam tego sukcesu, o którym myślę.

GALA: A o jakim myślisz? Czym mierzycie sukces?
DODA: Nie istnieje żadna miarka ani skala sukcesu. On jest względny. Jeśli za pięć lat nas spytasz, czy osiągnęłyśmy sukces, to nadal powiemy, że nie. Chociaż pewnie będziemy dużo dalej niż dziś.
MANDARYNA: Ja mierzę sukces zdobywaniem tego, co wczoraj było jeszcze tylko snem.
DODA: W każdym razie żadną miarą sukcesu nie są pieniądze. Wiem, że nie kupię spełnienia pewnych marzeń.

GALA: Jakich?
DODA: Zrozumienia ludzi dla mojej muzyki ani tego, że będą przychodzili na moje koncerty. Gdybym była bogata, mogłabym kupić sobie kilka willi, kilkanaście samochodów i obwiesić się brylantami. I co z tego? Nie zafunduję sobie gwarancji, że ludzie będą cytować słowa moich piosenek, że dziewczyny będą je puszczać, kochając się ze swoimi facetami albo tuląc swoje dzieci. Ale jeśli się taki efekt osiąga, to jest właśnie sukces. Chciałabym odnieść sukces globalny, na cały świat. MANDARYNA: Pytasz, jakich marzeń nie można kupić. Odpowiedź jest prosta: żadnych. Uwierz mi, sprawdziłam w ciągu ostatnich kilku lat siłę pieniądza i wiem, że bez wsparcia i wiary bliskich mi ludzi moje marzenia nadal leżałyby gdzieś głęboko na dnie serca niespełnionej, smutnej kobiety. A dzisiaj stoję przed tobą uśmiechnięta. Bo artysta żyje dla innych ludzi. Bez nich nie istnieje. To działa w obie strony. Spytasz nas za jakiś czas i też ci odpowiemy, że chciałybyśmy więcej i więcej. Myślę, że obie jesteśmy pracoholiczkami i zawsze będziemy pracować, nawet kiedy pod względem materialnym będziemy miały wszystko.
DODA: O nie, ja nigdy nie byłam i nie jestem pracoholiczką! Kiedyś jeden ze znanych malarzy powiedział: "Jeśli spojrzę na swój obraz i stwierdzę, że jest doskonały, natychmiast rzucę malowanie". Zawsze jest coś, co można by poprawić. Słucham swoich płyt i nie do końca mi się podobają: coś bym zmieniła, coś bym udoskonaliła. Dążę do doskonałości, choć pewnie nigdy jej nie osiągnę. Ale na tym polega życie. Nie budzimy się z myślą: Co ja dziś zrobię, posieję rzodkiew czy zbiorę szczaw?

GALA: Uważasz, że nie może rajcować życie, które polega na sianiu i zbieraniu?
DODA: Może, bo każdy ma inny sposób na życie.
MANDARYNA: To prawda. Każdy ma inne marzenia, ale wszyscy chcemy być kochani, podziwiani, doceniani. I to nie tylko ludzie show-biznesu.

GALA: Mandaryna sprzedała 35 tysięcy egzemplarzy swojej pierwszej płyty. Doda, twój drugi album sprzedał się w ilości 28 tysięcy egzemplarzy. Czy to cię nie wkurza, skoro jesteś znacznie dłużej na rynku?
DODA: Nie wkurza mnie. Pewnie byłoby inaczej, gdyby nie świadomość, że zespół Virgin zaistniał bez promocji, nie był grany w radiu, w telewizji. Poza tym rock ? muzyka, którą gramy ? jest mniej komercyjny, bo nie można go puszczać na dyskotekach. Nie smucę się, że być może liczba moich odbiorców jest mniejsza niż Marty. Te 28 tysięcy prawdziwych fanów cieszy mnie tysiąc razy bardziej niż 100 tysięcy takich, którzy ściągnęliby muzykę z internetu. Jeśli ktoś kupuje naszą płytę, to znaczy, że nas naprawdę lubi, bo muzyka jest specyficzna.

GALA: Uwielbienie fanów jest dla was ważne. A jak ważna jest miłość?
MANDARYNA: Najważniejsza.

GALA: Ważniejsza od sukcesu?
MANDARYNA: Tak, bo bez miłości nie ma adrenaliny potrzebnej, żeby tworzyć. Fajnie jest, kiedy najbliższa ci osoba stoi za tobą i trzyma za ciebie kciuki. Miło wracać do domu, w którym ktoś na ciebie czeka.
DODA: Uważam, że nie można wybierać między miłością a sukcesem. Nie byłabym w stanie odpowiedzieć na takie pytanie. Prawdziwa miłość nie stawia człowieka przed takimi wyborami.
MANDARYNA: U nas, w moim i Michała małżeństwie, wszystko idzie w parze. Nam się chyba udało.
DODA: Nie pojawiłam się na scenie nagle, lecz od urodzenia do tego dążyłam. Jestem zaprogramowana na sukces. I nie wiem, cobym zrobiła, stając przed wyborem - facet albo scena. Wolałabym chyba nie żyć, niż wybierać! Gdybym postawiła na miłość, po jakimś czasie byłabym wkurzona, że nie mam sceny, czułabym pustkę. I odwrotnie: gdybym stojąc na scenie, widziała przytulających się ludzi na widowni, wracałabym do hotelu nieszczęśliwa, że nie mam do kogo zadzwonić.
MANDARYNA: Myślę, że jeśli ktoś kocha, to nigdy nie postawi drugiej osoby przed takim wyborem. Miłość jest bezwarunkowa.
DODA: "Nie kocha się za, ale pomimo że" - to słowa mojej mamy. "Kocham cię pomimo tych twoich tatuaży"- mówi.

GALA: Kochacie rodziców?
DODA: Ponad życie. Są wspaniali. Zakręceni jak makowiec na święta.
MANDARYNA: Uwielbiam i kocham swoich rodziców. Są najwspanialsi na świecie. Zaufali mi dawno temu, kiedy stawiałam pierwsze kroki na scenie, i niczego nie zabraniali. Pchali mnie do przodu i za to bardzo im dziękuję. Za to też, że są moimi fanami i trzymają za mnie kciuki.

GALA: Budzi w was lęk myśl o chorobach?
DODA: Uważam, że jestem nietykalna. Wydaje mi się, że idę swoją drogą i nieszczęścia mnie nie dotyczą, choć wiem, że to jest nierozsądne. Od urodzenia rodzice mi wpajali: "Kochanie, zdrowie jest najważniejsze". Nie dbam zanadto o nie, a mimo to nie choruję. Uważam się za cyborga. Odpycham od siebie myśli zarówno o chorobie, jak i o śmierci.
MANDARYNA: Wiesz, ja też kiedyś myślałam, że jestem cyborgiem. Dbałam o siebie, odżywiałam się prawidłowo. Jedyne choroby to była ospa wietrzna i anginy. Do momentu, kiedy zachorowałam na cukrzycę.

GALA: Mimo to zaczęłaś karierę estradową. Doda, stać by cię było na to?
DODA: Chyba tak. Myślę, że ludzie w momentach skrajnych wydobywają z siebie ogromne siły psychiczne. Szybko się przestawiają.

GALA: Chciałabyś mieć dzieci?
DODA: Na razie nie. Uważam, że sama jestem dzieckiem.
MANDARYNA: Faktycznie masz jeszcze czas. Ja mam dwoje i bardzo się cieszę. Dzieci to mój świat. Dają mi energię. To niesamowite uczucie, kiedy dziecko mówi: "Mamo". Czujesz, że jesteś komuś naprawdę potrzebna. Bardzo kocham swoje dzieci. Zrobiłabym dla nich wszystko.

GALA: Złośliwi mówią, że teraz poświęciłaś się karierze, a dzieci wychowuje niania.
MANDARYNA: Nie rozumiem tego zarzutu. Nie pracuję od 10 do 16 i mam dla swoich dzieci dużo więcej czasu w tygodniu niż inne mamy. Czy to znaczy, że jak ktoś pracuje w show-biznesie, nie powinien mieć dzieci? Absurd! Czy to źle, że moje dzieci nie muszą chodzić z kluczem na szyi, a po moich zajęciach mają w domu szczęśliwą, uśmiechniętą mamę, gotową do każdej, nawet najbardziej zwariowanej zabawy?

GALA: Mandaryna, myślicie o trzecim dziecku?
MANDARYNA: Kolejna ciąża byłaby dla mnie bardzo niebezpieczna z powodu choroby. Dlatego bardzo się cieszę, że zdążyłam urodzić dwójkę wspaniałych, cudownych, zdrowych dzieci. Teraz miałabym z tym problem.
DODA: Ja planuję troje. Ale wróżka powiedziała: "Jaka trójka? Jedno. Syn".

GALA: Będzie jedynakiem, jak ty?
DODA: Wszyscy myślą, że jestem jedynaczką. A mam starszego brata.
MANDARYNA: Ja też myślałam, że jesteś jedynaczką.

GALA: Wszyscy tak uważają, bo jesteś rozpieszczona jak jedynaczka.
DODA: Absolutnie nie. Jestem po prostu pewna siebie, odważna, wygadana. Moi rodzice nigdy mnie nie rozpieszczali, ale też nie krytykowali.

GALA: Nie wyglądasz na panienkę wychowywaną twardą ręką. Zresztą obie macie bardzo sexy wizerunek.
DODA: Ludzie mają czasem proste i prymitywne skojarzenia: kiedy dziewczyna ma bluzkę z dekoltem, zaraz myślą, że jest łatwa.
MANDARYNA: Jeśli znasz swoją wartość, możesz mieć dekolt nawet do pępka. To nie zmieni mojego myślenia ani poglądów na życie.
DODA: Dochodzimy do puenty - całego świata nie uszczęśliwimy. Najważniejsze, żebyśmy były zadowolone same z siebie. Ja nie mam zamiaru się dostosowywać i zachowywać tak, by zadowolić innych.

GALA: Złośliwi mówią o was: królowe kiczu.
DODA: Te określenia są wymyślone przez kilka osób, których barwami ochronnymi są szarości i brązy. Dla nich każda dziewczyna, która ubiera się inaczej, jest rozwiązła, nieładna, zepsuta.
MANDARYNA: Kocham kolor, jakość i błysk. Jeśli jestem kiczowata, to niech tak będzie. Byłoby nudno, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, a wielu światowych projektantów straciłoby pracę.
DODA: Ubiór, podobnie jak sposób mówienia i zachowania, jest dla artysty sposobem manifestowania emocji.

GALA: Nie interesuje was, co się o was mówi i pisze?
DODA: Generalnie mnie to nie obchodzi.
MANDARYNA: Uodporniłam się, założyłam skórę aligatora. Jeżeli krytyka jest konstruktywna i uzasadniona, zwracam na nią uwagę. Ale często jestem krytykowana za to, że mam blond włosy i długie paznokcie. To, jak się ubieram, nie określa przecież, jakim jestem człowiekiem.
DODA: Po co mam być akceptowana przez ludzi, którzy nie mają dla mnie żadnego znaczenia.
MANDARYNA:To super, że jedni myślą o mnie dobrze, a inni źle. Najgorsze, gdybym była niezauważalna. Nie chcę być przezroczysta, nijaka. Chcę być realna - z krwi i kości.
DODA: Ja też. Krwista i absolutnie niepowtarzalna.
MANDARYNA: Gdybyśmy były nijakie, nie byłoby nas na okładkach, nie chciano by o nas czytać. Za to byłybyśmy fajnymi, miłymi dziewczynami.
DODA: I co z tego? Fajnymi, ale żadnymi.

pauliska--93 10/04/2007 11:03:44 [Powrót] Komentuj





K s i ę g a

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi


Było tu 5934 osób


A r c h i w u m

2007
Kwiecień



L i n k i




U l u b i e n i




O m n i e


Dodaj do Ulubionych





Powered by blogi
aliasy www & piksele